mineralog goethe

Mineralog Goethe

Kiedyś zaproponowałam pewnej eleganckiej parze zwiedzenie naszego muzeum. Sprawiali wrażenie osób inteligentnych i żądnych wiedzy, więc już zaczęłam wymieniać, czego można się dowiedzieć, co zobaczyć na własne oczy i czym się zachwycić, gdy pani z dostojnym kokiem na głowie i w okularach na nosie, przerwała mi słowami: Dziękujemy, ale nie skorzystamy. To nie nasza dziedzina. My jesteśmy humanistami. I wtedy mnie zatkało, bo uświadomiłam sobie, że właśnie spotkałam, przedstawicieli jednej ze stron nasilającego się konfliktu „humanistów” i „ścisłowców”. Konfliktu, w którym pierwsi uważają drugich za uzdolnionych matematycznie, lecz niekoniecznie mądrych życiowo prymitywów, a drudzy pierwszych za kulturalnych idiotów, równie zarozumiałych, co bezużytecznych. Straszna to wojna, gdyż udział w niej biorą nawet dzieci, zmuszone w wieku nastoletnim decydować, po której stronie będą walczyć. Wydawać, by się mogło, że para, której tak bezczelnie próbowałam wcisnąć trochę wiedzy „nie z ich dziedziny”, powinna być ponad to wszystko. W końcu wyglądali na ludzi dojrzałych i umiejących korzystać z życia, nie zaś na zblazowanych studenciaków, tak przytłoczonych mnogością możliwości, że nie są już w stanie zainteresować się czymkolwiek. No cóż, jak widać, pozory mylą. I wtedy wyobraźnia podsunęła mi wizję wdzięcznej postaci odwróconej tyłem, w czarnym płaszczu, z laską w prawej ręce i rozwianymi, rudymi włosami, stojącą na jakimś skalistym szczycie, ponad lasami i obłokami. Postaci, która mogłaby być dobrym argumentem za tym, że może jednak warto wyściubić nos poza grube mury swojej specjalizacji i poznać świat, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Bohaterem wizji był nie kto inny, jak mineralog Goethe, nie wiadomo czemu w mojej głowie tożsamy z wędrowcem przedstawionym na obrazie Friedricha. Być może to przynależność do tego samego narodu lub też żarliwe uczestnictwo obu panów, Goethego i autora Wędrowca, w kształtowaniu ducha epoki, kazała mi widzieć w spoglądającym w przepaść elegancie, niemieckiego pisarza. Być może. Ale jest coś więcej. Dzisiejszym wojującym stronom Goethe musi wydawać się jakimś Janusem o dwóch twarzach, doktorem Jekyllem i panem Hydem, lub co najmniej chorym cierpiącym na rozdwojenie jaźni. No bo jak pogodzić natchnionego poetę i metafizyka, twórcę Cierpień młodego Wertera z namiętnym kolekcjonerem skamieniałości i minerałów, badaczem dziejów Ziemi, miłośnikiem wszelkich tabel i klasyfikacji, skrupulatnym, pedantycznym wręcz w swojej pracy, również pisarskiej?

Tak, Goethego pasjonowała nauka. Jako minister weimarskiego władcy, Karola Augusta nadzorował i rozwijał przemysł wydobywczy w księstwie. Stwarzało mu to doskonałą okazję do zgłębiania wiedzy geologicznej i studiowania nowoczesnych technologii. Sam zjeżdżał do kopalni, dbał o wykształcenie kadr, opisywał złoża rud srebra i miedzi z taką dokładnością i znawstwem, jakiego pozazdrościłby mu niejeden współczesny geolog. Korespondował z uczonymi z całej Europy i z Nowego Świata: z A. Humboldtem, J. Berzeliusem, K. Steinbergiem, A. G. Wernerem, odbywał podróże, m. in. do Włoch, gdzie badał wulkanizm na przykładzie Wezuwiusza, czy do Czech, gdzie prowadził obserwacje gorących wód mineralnych. Od 1770 roku aż do swojej śmierci w 1832 kolekcjonował próbki skał, minerałów i skamieniałości. Jego dom w Weimarze był wielkim gabinetem osobliwości – tak nazywano kiedyś tego typu domowe muzea. Wciąż można w nim oglądać liczące 18000 eksponatów zbiory, które poeta pozostawił miastu w celach edukacyjnych i badawczych – był bowiem entuzjastą muzeów mineralogicznych, jako miejsc gromadzących reprezentatywne okazy geologiczne z całego świata. Jego skrupulatność i sumienność w opisywaniu próbek w pewnym stopniu przyczyniła się do wyodrębnienia osobnych dziedzin geologii, takich jak mineralogia, paleontologia, czy petrografia. Owszem, z dzisiejszej perspektywy był amatorem, ale przecież wtedy cała nauka była jedną wielką amatorszczyzną i rozwinęła się właśnie dzięki pasjonatom, dzięki znudzonym, bogatym arystokratom z prowincji, którzy za przykładem niemieckiego poety odbywali wędrówki po okolicy, taszczyli do swoich dworów ciężkie kamienie i zakładali własne gabinety osobliwości. Pewnie wielu z nich, podobnie jak Goethe, miało wykształcenie humanistyczne. Jednak w przeciwieństwie do współczesnych specjalistów wszelkiej maści, nie czuli się przez nie ograniczeni, wręcz przeciwnie. Byli jak wędrowiec z obrazu Friedricha – potrafili wznieść się na wyżyny i spoglądać ze szczytów, skąd ani mgły zaściankowych poglądów, ani lasy ludzkiej ignorancji nie przesłaniały im świata, skąd mogli widzieć go w całej okazałości, zarówno jego fizykę, jak i metafizykę. Dzisiaj taka postawa jest ciężka do zrealizowania, to prawda. Ale przecież nie o to chodzi, żeby wiedzieć wszystko, czyli nic właściwie, ale o to, by otworzyć oczy na rzeczy i zjawiska, których nie dostrzegaliśmy wcześniej, albo nie chcieliśmy dostrzec, o to by stać się człowiekiem wolnym, takim, który myśli i chce rozumieć więcej, takim jak Goethe, wielki pisarz i przyrodnik, człowiek renesansu.

Autor: Olga Siemońska, artysta jubiler, rzeczoznawca kamieni szlachetnych, filolog

Rys. https://en.wikipedia.org/wiki/Caspar_David_Friedrich – Cybershot800i

One comment on “Mineralog Goethe”

  1. Paweł on

    No tak.
    „Od zawsze” wszak uczono mnie że humanizm to „nic co ludzkie…”, a tu zonk…
    A trochę przewrotnie – w świętej wojnie między „humanistami” a „fizykami” zawsze kibicowałem „fizykom”, bo nieraz spotkałem się z przykładami świetnych specjalistów od fizyki cząsteczek czy kosmologii, którzy uwielbiali słuchać Bacha, malarstwo, poezję,… Spróbujcie znaleźć przykład odwrotny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Klauzula informacyjna dotycząca korespondencji
1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Galeria „Tajemnice Klejnotów” Ewa Siemońska, ul. Kielecka 20, 26-010 Święta Katarzyna.
2. Z administratorem można się skontaktować poprzez adres e-mail: muzeum.mineralow@op.pl, telefonicznie: 501 282 691, 41 311 21 16, lub pisemnie na adres siedziby administratora.
3. Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w celu:
– prowadzenia korespondencji oraz komunikacji
– podstawą prawną przetwarzania jest prawnie uzasadniony interes administratora polegający na udzielaniu odpowiedzi na korespondencję lub komentarze (art. 6 ust 1 lit f RODO);
4. Przysługują Pani/Panu następujące prawa związane z przetwarzaniem danych osobowych: prawo dostępu do treści swoich danych; prawo ich sprostowania; usunięcia; ograniczenia przetwarzania; prawo do przenoszenia danych; prawo wniesienia sprzeciwu; prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.
5. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania danych osobowych dostępne są tutaj.