Magiczny obsydian, czyli co łączy Minecraft, Wiedźmina i Grę o tron z krwawymi obrzędami Azteków

Od jakiegoś czasu coraz częściej słyszę pytanie, przeważnie od dzieci, czy mamy obsydian. Kiedy pada odpowiedź, że owszem, mamy, radości nie widać końca. Bez wątpienia źródeł tej jakże rzadkiej sytuacji, w której jakiś minerał robi nagle furorę wśród młodzieży, upatrywać należy w kulturze popularnej. W tym przypadku chodzi oczywiście o Minecraft. Każdy gracz i zapewne wielu nie-graczy orientuje się mniej więcej co to jest. Tym, którzy pierwszy raz słyszą tę nazwę, powiem, że to gra, w której buduje się wirtualny świat, z kostek przypominających klocki lego. Obsydian w tej grze jest dość cennym surowcem i powstaje tam gdzie lawa łączy się z wodą, co nawiązuje do rzeczywistego procesu powstawania kamienia. Co więcej okazuje się, że ten ciemny, niespecjalnie urodziwy kamień pojawia się również w słynnej sadze Pieśń lodu i ognia, zwanej potocznie Grą o tron. Fani zapewne kojarzą smocze szkło, z którego wytwarza się skuteczną broń na Innych. Dzięki ostrzom ze smoczego szkła, czyli właśnie obsydianu, można się ich pozbyć raz na zawsze, co przy użyciu stalowych ostrzy, ani żadnych innych nie jest możliwe. Dlaczego do tej roli autor powieści wybrał właśnie obsydian? Czym on właściwie jest? Co jest w nim takiego niezwykłego? Otóż obsydian ma bardzo ciekawą historię. W przeszłości robiono z niego ostrza do wykonywania trepanacji czaszki, groty strzał, biżuterię, a nawet implanty zębowe. Skalpeli z obsydianu używali starożytni Egipcjanie. Upodobały go sobie także ludy prekolumbijskie. Złą sławą okrył się przez Azteków, którzy mieli brzydki zwyczaj wycinania ludziom serc rytualnymi ostrzami właśnie z tego kamienia. Jak widać wyrabiano z niego głównie narzędzia służące do cięcia. Co ciekawe, takie skalpele były przez jakiś czas wykorzystywane i w dzisiejszych czasach przez chirurgów plastycznych. Można to uznać za dziwny przejaw medycznego hipsterstwa, aczkolwiek technologia ta jest usprawiedliwiona niezwykłymi właściwościami materiału, jakim jest obsydian. Z tego kamienia możliwe jest bowiem wykonanie ostrzy tak cienkich, że żadne stalowe im nie dorównają; ostrzy wykonujących cięcia o grubości jedynie trzech nanometrów. Jak to możliwe? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw wyjaśnić jak obsydian powstaje.

Kiedy gorąca magma, bogata w krzemionkę wydostaje się na powierzchnię ziemi, np. pod wodą, momentalnie zastyga. Tworzy się szkliwo wulkaniczne zwane obsydianem. Szkliwo zaś ma to do siebie, że jest amorficzne. Oznacza to, że posiada jednorodną, niekrystaliczną budowę. Stal, z kolei ma budowę ziarnistą, zawiera ziarna krystaliczne, które przeszkadzają w obróbce i sprawiają, że pod mikroskopem stalowe ostrze wygląda jak wyszczerbione, podczas gdy obsydianowe jest idealnie gładkie. Wyobraźcie sobie z jaką precyzją i szybkością taki nóż tnie ciało, prawie nie zadając bólu. Niektórzy tłumaczą osobliwą skłonność Majów i Azteków do rytualnego okaleczania się obsydianem właśnie tym, że mniej bolało i szybciej się goiło. Ludność Mezoameryki nie rozwinęła metalurgii, a do produkcji wszelkiego rodzaju ostrzy używała obsydianu, którego było pod dostatkiem. Takie noże, czy skalpele miały jednak olbrzymią wadę – kruchość. Łatwo było je wyszczerbić, a naostrzyć z powrotem się nie dało. Trzeba było wyszlifować nowy. Pewnie dlatego Hiszpanie, którzy podbili potem państwo Azteków, nie mieli zamiaru wykorzystywać ich ciekawego wynalazku, jakim były narzędzia i broń z obsydianu. Mieli przecież znacznie praktyczniejszą stal. Chętnie za to zabierali ze sobą azteckie obsydianowe lustra, by dekorować nimi naczynia liturgiczne. Ciemny, lśniący kamień był bowiem symbolem jednego z grzechów śmiertelnych – próżności.
Zwierciadła służące do odprawiania magicznych rytuałów są kolejnym ciekawym przykładem wykorzystania obsydianu przez kultury prekolumbijskie. Kapłan spoglądając w nie widział jednocześnie odbicie świata ziemskiego i ciemną, jakby zadymioną otchłań ukazującą świat bogów i demonów. W wierzeniach Azteków obsydian był kojarzony z Tezcatlipocą, bogiem zła, ciemności i zemsty. Imię Tezcatlipoki oznacza dosłownie „dymiące zwierciadło” i stanowi nawiązanie do jego głównego atrybutu – lustra z obsydianu. Z obsydianowymi lustrami i sztyletami przedstawiano go, np. w kodeksach, dokumentach zawierających zapisy magicznych formuł, obrzędów i obserwacji astronomicznych. To właśnie Tezcatlipoca żądał ofiary z serc wojowników, co czyni go najmroczniejszym i najbardziej przerażającym bóstwem w azteckim panteonie.
Wiara w magiczne właściwości obsydianu była powszechna w wielu kulturach, czego odzwierciedleniem jest dziś jego obecność w popkulturze. Prócz Minecrafta i Gry o tron można w tym miejscu wymienić chociażby obsydianowy amulet w kształcie gwiazdy, który nosiła czarodziejka Yennefer z sagi o wiedźminie.

Autor: Olga Siemońska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Klauzula informacyjna dotycząca korespondencji
1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Galeria „Tajemnice Klejnotów” Ewa Siemońska, ul. Kielecka 20, 26-010 Święta Katarzyna.
2. Z administratorem można się skontaktować poprzez adres e-mail: muzeum.mineralow@op.pl, telefonicznie: 501 282 691, 41 311 21 16, lub pisemnie na adres siedziby administratora.
3. Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w celu:
– prowadzenia korespondencji oraz komunikacji
– podstawą prawną przetwarzania jest prawnie uzasadniony interes administratora polegający na udzielaniu odpowiedzi na korespondencję lub komentarze (art. 6 ust 1 lit f RODO);
4. Przysługują Pani/Panu następujące prawa związane z przetwarzaniem danych osobowych: prawo dostępu do treści swoich danych; prawo ich sprostowania; usunięcia; ograniczenia przetwarzania; prawo do przenoszenia danych; prawo wniesienia sprzeciwu; prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.
5. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania danych osobowych dostępne są tutaj.